Enea Stelmet Zastal - Sokół Łańcut 86-84
Bardzo cenne zwycięstwo zanotowali zielonogórscy koszykarze w czwartkowy wieczór w hali CRS! Po zaciętym spotkaniu, którego wynik rozstrzygał się w samej końcówce, Enea Stelmet Zastal pokonał Muszyniankę Domelo Sokoła Łańcut czyniąc ogromny krok w stronę utrzymania w Orlen Basket Lidze. Podopieczni trenera Davida Dedka, po długim czasie osłabienia, w końcu wystąpili w pełnym składzie, co zaowocowało ważnymi punktami do ligowej tabeli.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, Zastal do spotkania podszedł w pełnym zestawieniu. Do gry po kontuzjach powrócili Novak Musić i Marcin Woroniecki, którzy pojawili się w pierwszej piątce zielonogórzan, jak i po operacji już w pierwszej kwarcie na parkiet wyszedł Jan Wójcik. Sokół z kolei przyjechał bardzo osłabiony. W meczu nie wystąpili kluczowi zawodnicy – kontuzjowani Tyler Cheese, Marcin Nowakowski i Biram Faye.
Mecz otworzyły punkty Michała Kołodzieja, jednak szybko na to zareagowali zawodnicy Sokoła, którzy posłali do kosza trzy celne trójki. Przyjezdni prowadzili już 9-4, kiedy odpalili się miejscowi. Dwie celne trójki zanotował Kikowski, do tego punkty Rakocevicia i Kołodzieja, i zielonogórzanie nie tylko odrobili starty, ale też wyszli na prowadzenie 16-10. Gra nie układała się po myśli przyjezdnych, szybko dwa przewinienia zanotował jedyny środkowy Sokoła, Adam Kemp. W tej sytuacji trener Łukomski prosił o przerwę. Po niej co prawda szybkie punkty zdobywał Nwamu, lecz to nie wybiło z rytmu zawodników Zastalu, którzy szybko powiększyli przewagę do 9 punktów. W końcówce kwarty Sokół odrobił jeszcze część start, jednak przed dugą częścią spotkania miejscowi prowadzili 25-20.
Mecz otworzyły punkty Michała Kołodzieja, jednak szybko na to zareagowali zawodnicy Sokoła, którzy posłali do kosza trzy celne trójki. Przyjezdni prowadzili już 9-4, kiedy odpalili się miejscowi. Dwie celne trójki zanotował Kikowski, do tego punkty Rakocevicia i Kołodzieja, i zielonogórzanie nie tylko odrobili starty, ale też wyszli na prowadzenie 16-10. Gra nie układała się po myśli przyjezdnych, szybko dwa przewinienia zanotował jedyny środkowy Sokoła, Adam Kemp. W tej sytuacji trener Łukomski prosił o przerwę. Po niej co prawda szybkie punkty zdobywał Nwamu, lecz to nie wybiło z rytmu zawodników Zastalu, którzy szybko powiększyli przewagę do 9 punktów. W końcówce kwarty Sokół odrobił jeszcze część start, jednak przed dugą częścią spotkania miejscowi prowadzili 25-20.

Po krótkiej przerwie zielonogórzanie, za sprawą duetu Hall i Horne, szybko powrócili do 9 punktowego prowadzenia, lecz kolejne minuty układały się po myśli zawodników Sokoła. Zastal miał kłopoty w obronie, co wykorzystali Kroczak, Kemp, Nwamu i Struski, dzięki który łańcucianie dogonili miejscowych na dystans jednego oczka, 30-31. Przez kolejne minuty gra ubiegała pod znakiem nie tylko wymian kosz za kosz, ale też błędów z obu stron. Mimo wszystko, zielonogórzanom udawało się utrzymywać około czteropunktowe prowadzenie, a na dwie i pół minuty przed końcem, połowy po rzutach osobistych Kołodzieja, powiększył przewagę do sześciu oczek. Mimo mocnych nacisków łańcucian, Zastalowi udało się utrzymać wypracowaną przewagę do przerwy i schodził na nią przy wyniku 47-41.

Po zmianie stron, od szybkiego powiększenia swojego dorobku rozpoczęli zielonogórzanie po wsadzie Novaka Musicia. Celną trójką odpowiedział na to Struski, lecz Zastal potrafił przez dobrych kilka minut utrzymywać ośmiopunktową przewagę. W pewnym momencie jednak pojawiły się dziury w obronie miejscowych, które skutecznie wykorzystali łańcucianie. Dwie trójki w wykonaniu Łabinowicza i punkty Kempa, w nieco ponad minutę sprawiły, że Sokół wyrównał wynik na 56-56. W tej sytuacji przerwą na żądanie reagował trener Dedek. Po niej nieudaną akcję zaliczyli miejscowi, ale odpłacił się za nią celną trójką Nwamu. Szybko odpowiedział mu tym samym Hall, przez co na tablicy w dalszym ciągu widniał remis. Ta sytuacja utrzymywała się praktycznie do końca trzeciej kwarty, której to wynik równo z syreną ustanowił celnym rzutem spod kosza Marcin Woroniecki, wyprowadzając Zastal na prowadzenie 69-67.

W ostatniej kwarcie, po zaledwie minucie gry łańcucianie szybko doprowadzili do remisu, lecz to tylko zaogniło sytuację. Rozpoczęła się bardzo zacięta walka o wynik – dwie celne trójki pod rząd zanotował Woroniecki, lecz spod kosza odpowiadał mu Nwamu. Mimo to dały one cenne punkty przewagi miejscowym. Tę powiększyły jeszcze punkty Halla, ale rzutem z dystansu opowiedział mu Gomez i prowadzenie miejscowych zmniejszyło się do trzech oczek, 78-75. W tym momencie jednak zielonogórzanie popełnili fatalny w skutkach błąd- rzucającego z dystansu Gomeza faulował Musić, a ten trafił wszystkie trzy podyktowane rzuty osobiste doprowadzając do remisu. Ci sami zawodnicy wymienili się jeszcze chwilę później celnymi trójkami, przez co na niespełna trzy minuty przed końcem meczu na tablicy widniał wynik 81-81. Zielonogórzanom jeszcze udało się odskocyć na trzy oczka po rzucie Kołodzieja i osobistym Rakocevicia, lecz szybko trójką ponownie wyrównał Łabinowicz W kluczowym momencie jednak ponownie punkty zdobywał center Zastalu, Sokół nie wykorzystał ostatniej akcji meczu i zielonogórzanie odnieśli być może najważniejsze zwycięstwo w sezonie w kontekście walki o utrzymanie, pokonując łańcucian 86-84.

Drużynę z Zielonej Góry do zwycięstwa poprowadzili Michał Kołodziej (16 punktów, 7 zbiórek i 2 asysty) oraz Gligorije Rakocević i Darious Hall, którzy zgromadzili po 15 oczek. Pierwszy z nich zanotował double-double, do dorobku dokładając też 14 zbiórek. Liderem Sokoła był natomiast Terrell Gomez, autor 22 punktów (5 celnych trójek).
Wyniki poszczególnych kwart:
I: 25-20
II: 22-21
III: 22-26
IV: 17-17
2024-01-25 21:38:35
Kategoria: kosz / newsy












PGE Ekstraliga 2025
Orlen Basket Liga 2025/26
III Liga 3 grupa 2025/26
Superliga tenisa stołowego
I liga piłki ręcznej
II liga siatkówki
Liga Futbolu Amerykańskiego
Rejestracja
Głosowanie
Zasady
Wyniki
Kluby uczniowskie
Stowarzyszenia
Kluby sportowe
Związki sportowe
Stadiony
Hale
Pływalnie
Inne
O nas
Nasza historia
Reklama
Kontakt