ENBL: Enea Stelmet Zastal ZG - Keila Coolbet 95-91
W środowy wieczór koszykarze Enea Stelmet Zastalu Zielona Góra zwyciężył swoje piąte spotkanie w lidze północnoeuropejskiej. Zielonogórzanie po słabym meczu zakończonym dogrywką pokonali estońską Keilę Coolbet 95-91, jednocześnie pozostając niepokonaną drużyną we własnej hali w rozgrywkach ENBL. Po tym zwycięstwie Zastal może być niemal pewny awansu do etapu final four.
Do meczu Enea Stelmet Zastal podszedł w znacznym osłabieniu. W składzie nie pojawił się jeszcze zakontraktowany niedawno Rakocević, który ma być gotowy do gry na niedzielne spotkanie Orlen Basket Ligi przeciwko Treflowi Sopot. W składzie co prawda pojawili się Jan Wójcik i Novak Musić, jednak nie byli oni gotowi do gry ze względu na okresy rekonwalescencji po operacji i kontuzji.
Zielonogórzanie rozpoczęli spotkanie od dwóch celnych trafień – trójki Kikowskiego i dwóch oczek Kołodzieja, dzięki czemu połowa pierwszej kwarty upłynęła na prowadzeniu miejscowych. Keila atakowała kosz Zastalu, jednak miała problem z wykończeniem akcji. Estończykom udało się dogonić gospodarzy na dystans jednego oczka, jednak zielonogórzanie szybko odegrali się dwoma akcjami pod koszem w wykonaniu Horne’a i Kołodzieja. Po rzutach wolnych w wykonaniu Washingtona, Zastal prowadził już 6 punktami i wtedy do ataku zabrali się przyjezdni. Najpierw z dystansu przymierzył Saks, a następnie akcją 2+1 popisał się Zunda, dzięki czemu Keilii udało się wyrównać wynik. Remis utrzymywał się praktycznie do końca tej części spotkania, lecz o ostatecznym prowadzeniu Estończyków zadecydowały rzuty osobiste, po których prowadzili 21-19.

Na początku drugiej części spotkania zielonogórzanom udało się wyrównać wynik po rzutach wolnych Kikowskiego, a nawet na chwilę powrócić na prowadzenie po punktach Horne’a, lecz gra obu zespołów była niezwykle nerwowa. Każdej stronie przydarzały się straty i proste błędy, a wynik przez pierwsze 5 minut gry oscylował w granicach remisu. Na 4 minuty przed końcem pierwszej połowy skuteczniejsza była Keila, która po dwóch akcjach pod rząd 2+1 Johnsona odskoczyła zielonogórzanom na sześciopunktowe prowadzenie 35-29. Podkreślić jednak należy, że ta kwarta była niezwykle słaba w wykonaniu obu zespołów i nie obfitowała w akcje zakończone punktami. Gra nabrała tempa w końcówce połowy, kiedy obie drużyny wymieniły się celnymi trójkami. Przed zmianą stron jednak lepsi dalej byli przyjezdni, którzy prowadzili 41-38.

Druga połowa ponownie rozpoczęła się spokojnie. Oba zespoły potrzebowały czasu aby zebrać się do gry. Otworzyły ją punkty Krystynina, lecz szybko odegrał się Kołodziej. Keila jednak zebrała się i udało jej się odskoczyć na siedmiopunktowe prowadzenie, 47-40. Zielonogórzanie za sprawą Halla dość szybko odrobili cztery punkty. Gra Zastalu była jednak bardzo pogubiona. Gospodarze popełniali proste straty, a gra była daleka od zespołowej. Rywale wykorzystali sytuację i szybko odrobili punkty zdobyte przez Halla, a po kolejnej stracie zielonogórzan, po której wsadem popisał się Myronenko, Estończycy wyszli na najwyższe dotychczas 9 punktowe prowadzenie. To jednak dało sygnał do ataku miejscowym. Mimo coraz gorszej sytuacji kadrowej (za ilość przewinień parkiet musieli opuścić Woroniecki i Horne) Zastal ożywił się i w dużej mierze dzięki rzutom osobistym udało mu się odrobić całą stratę i wyjść na jednopunktowe prowadzenie 59-58. Ostatnia minuta należała jednak do rywali, którzy ponownie odzyskali kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie i przed ostatnią odsłoną prowadzili 63-61.

W pierwszych minutach czwartej kwarty Zastalowi szybko udało się doprowadzić do remisu. Gra przyspieszyła i oba zespoły rozpoczęły pogoń za objęciem przewagi, a wynik cały czas oscylował w granicy jednego kosza. Sytuacja zrobiła się jednak niezwykle gorąca – Estończykom za sprawą Johnsona i Saksa udało odskoczyć się na siedem oczek przewagi. Zastal rozpoczął gorączkową pogoń za wynikiem. Do kosza z dystansu trafiał Lewandowski, który za chwilę dołożył również dwa oczka. Do tego trafienia osobiste Washingtona i punkty Kołodzieja doprowadziły do remisu 80:80. Do końca meczu zegar wskazywał zaledwie 45 sekund. Mimo kilku prób, do syreny końcowej żadnej z drużyn nie udało się zdobyć punktów i o wyniku meczu musiała rozstrzygnąć dogrywka.
W tej świetną postawę zaprezentowali miejscowi. Dwukrotnie punktował Kołodziej, a niemoc w rzutach z dystansu przełamał Kikowski. W związku z kłopotami personalnymi (za przewinienia parkiet opuścił Darious Hall), trener Dedek postawiony w sytuacji bez wyjścia, zmuszony był wpuścić do gry kontuzjowanego Novaka Musicia. Ten faulowany podczas rozgrywki zdobył nawet punkty rzutów osobistych, mimo że był całkowicie nieprzygotowany i nierozgrzany do gry. W dogrywce Zastal pokazał zupełnie inne oblicze niż przez całe spotkanie i po pewnej końcówce zwyciężył spotkanie 95-91.
Zielonogórzan do zwycięstwa poprowadził Michał Kołodziej, który zdobył 27 punktów, 12 zbiórek i 2 asysty. 22 oczka i również 12 zbórek i 3 asysty dołożył Darious Hall. 15 punktów to z kolei dorobek Jamesa Washingtona i Pawła Kikowskiego. Po tym zwycięstwie Zastal może być niemal pewny awansu do etapu final four.
Wyniki poszczególnych kwart:
I: 19-21
II: 19-20
III: 23-22
IV: 19-17
dogrywka: 15-8
2024-01-17 21:10:08
Kategoria: kosz / newsy












PGE Ekstraliga 2025
Orlen Basket Liga 2025/26
III Liga 3 grupa 2025/26
Superliga tenisa stołowego
I liga piłki ręcznej
II liga siatkówki
Liga Futbolu Amerykańskiego
Rejestracja
Głosowanie
Zasady
Wyniki
Kluby uczniowskie
Stowarzyszenia
Kluby sportowe
Związki sportowe
Stadiony
Hale
Pływalnie
Inne
O nas
Nasza historia
Reklama
Kontakt