Lechią Zielona Góra - Sokół Kleczew 6:1
Lechia Zielona Góra wreszcie doczekała się pierwszego zwycięstwa w Betclic 2. i zrobiła to w najlepszym możliwym stylu. Choć po fatalnym błędzie już w 12. minucie zielonogórzanie przegrywali z Sokołem Kleczew 0:1, później na boisku istniała już tylko jedna drużyna. Lechia rozpędziła się niczym walec i ostatecznie rozbiła rywala aż 6:1, fundując kibicom prawdziwy festiwal strzelecki.
Początek spotkania nie zapowiadał jednak takiego scenariusza. Lechia próbowała budować akcje od własnej bramki, ale już w 13. minucie popełniła fatalny błąd. Bartosz Rutkowski poślizgnął się podczas rozegrania piłki, co bezlitośnie wykorzystał Kacper Śpiewak. Napastnik Sokoła przejął futbolówkę i otworzył wynik spotkania. Zielonogórzanie szybko próbowali odpowiedzieć. Po jednej z akcji Michał Szmigiel dograł piłkę wzdłuż linii bramkowej, jednak żaden z jego kolegów nie zdołał zamknąć tego zagrania. Lechia miała problemy z utrzymaniem się przy piłce i popełniała sporo błędów w rozegraniu. Goście stosunkowo łatwo przedostawali się w okolice pola karnego gospodarzy.
W 26. minucie Sokół był bliski podwyższenia prowadzenia. Na uderzenie z dystansu zdecydował się Igor Lawrynowicz, ale Jakub Bursztyn popisał się świetną interwencją i uchronił swój zespół przed stratą drugiego gola. Lechia z minuty na minutę zaczynała jednak przejmować kontrolę. W 33. minucie Przemysław Bargiel świetnie otworzył Szmigiela na lewym skrzydle. Zawodnik Lechii ponownie posłał piłkę wzdłuż linii bramkowej. Tym razem znalazł się ktoś, kto ją przeciął – tyle że był to zawodnik Sokoła. Daniel Dudziński niefortunnie skierował futbolówkę do własnej bramki i na tablicy wyników pojawił się remis 1:1.
Gol wyrównujący wyraźnie odmienił obraz spotkania. Lechia złapała wiatr w żagle, zaczęła grać odważniej i coraz częściej gościła pod bramką Sokoła. Zielonogórzanie nie zamierzali zadowolić się remisem. Jeszcze przed przerwą gospodarze wyszli na prowadzenie. W 39. minucie Tymon Ziarkowski zagrał do Michała Szmigiela, a ten popisał się kapitalnym uderzeniem z lewej strony boiska. Piłka poszybowała tuż przy słupku i zatrzepotała w siatce. Lechia z 0:1 wyszła na 2:1, a na „Dołku” rozpoczęło się prawdziwe święto.
Po zmianie stron gospodarze ruszyli po kolejne gole. W 54. minucie doskonałą okazję miał Dawid Dębski. Napastnik Lechii znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i zdecydował się na lob. Próba była jednak niecelna. Dębski nie zamierzał długo rozpamiętywać tej sytuacji. W 61. minucie miał już swój udział przy kolejnym trafieniu Lechii. Wszystko zaczęło się jednak od kolejnego świetnego zagrania Szmigiela. Skrzydłowy gospodarzy szarpnął lewą stroną, dotarł do linii końcowej i wstrzelił piłkę w pole karne. Tam znalazł się Dębski, który dopełnił formalności i podwyższył prowadzenie Lechii na 3:1.
Zielonogórzanie poczuli krew i ani myśleli się zatrzymywać. Zaledwie dwie minuty później było już 4:1. Lechia założyła bardzo wysoki pressing niemal pod chorągiewką Sokoła i odzyskała piłkę. Dębski tym razem wcielił się w rolę asystenta. Wykorzystał wolną przestrzeń na prawym skrzydle, wbiegł w nią i dograł futbolówkę w pole karne. Z bliska akcję wykończył Przemysław Bargiel. Sokół był już na kolanach, a Lechia wciąż miała ochotę na więcej.
W 72. minucie gospodarze prowadzili już 5:1. Akcję rozpoczął Jakub Bursztyn, który uruchomił swoich kolegów. Kamil Olek, chwilę wcześniej wprowadzony na boisko, zgrał piłkę głową do boku. Futbolówka trafiła do Bargiela, który szybko odegrał ją do niepilnowanego Mateusza Lisowskiego. Ten zachował zimną krew i spokojnie umieścił piłkę w siatce. Lechia urządziła sobie prawdziwy festiwal, ale nadal nie zamierzała odpuszczać. Zielonogórzanie konsekwentnie szukali kolejnych okazji i dopięli swego w 82. minucie.
Marcel Kurek ruszył z indywidualną akcją lewą stroną. Zawodnik Lechii przedarł się w pole karne i zakończył rajd strzałem. Uderzenie było jednak skierowane wprost w Adriana Lisa. Bramkarz Sokoła odbił piłkę, ale miał pecha – futbolówka ponownie trafiła w niego i ostatecznie wpadła do bramki. Lechia prowadziła 6:1.
Do końcowego gwizdka wynik już się nie zmienił. Lechia po fatalnym początku spotkania zamieniła mecz w prawdziwy nokaut. Zielonogórzanie pokazali charakter, odwrócili losy rywalizacji, a po przerwie całkowicie rozbili Sokoła.
Dla Lechii to pierwsze zwycięstwo w II lidze w tym sezonie. Dzięki efektownej wygranej zielonogórzanie awansowali na szóste miejsce w tabeli. Na kolejne spotkanie nie będą musieli długo czekać. Już za tydzień czeka ich wyjazd do Bydgoszczy, gdzie zmierzą się z Zawiszą.
2026-08-08 22:03:13
Kategoria: pilka / newsy












PGE Ekstraliga 2025
Orlen Basket Liga 2025/26
III Liga 3 grupa 2025/26
Superliga tenisa stołowego
I liga piłki ręcznej
II liga siatkówki
Liga Futbolu Amerykańskiego
Rejestracja
Głosowanie
Zasady
Wyniki
Kluby uczniowskie
Stowarzyszenia
Kluby sportowe
Związki sportowe
Stadiony
Hale
Pływalnie
Inne
O nas
Nasza historia
Reklama
Kontakt