WKS Śląsk Wrocław - Zastal Zielona Góra 90-85
Zastal Zielona Góra był bardzo blisko sprawienia niespodzianki we Wrocławiu, ale osłabiony brakiem swojego lidera musiał ostatecznie uznać wyższość WKS Śląska. W meczu czternastej kolejki Orlen Basket Ligi zielonogórzanie przegrali w Hali Stulecia 85:90, zostawiając jednak na parkiecie mnóstwo serca i charakteru.
Już przed pierwszym gwizdkiem było jasne, że zadanie Zastalu będzie wyjątkowo trudne. Chavaughn Lewis mimo rozgrzewki nie pojawił się na parkiecie z powodu nasilającego się bólu pleców, a jego absencja była odczuwalna zwłaszcza w ataku.
Śląsk od początku narzucił swoje warunki gry. Gospodarze wykorzystali nerwowy początek zielonogórzan, szybkie faule i straty, obejmując prowadzenie 10:4. W pierwszych minutach dominował pod koszem Djordjević, który zdobywał punkty niemal seryjnie. Po czterech minutach Śląsk miał już 10 punktów przewagi, a Zastal aż cztery przewinienia na koncie. Goście nie pękli jednak pod presją. Impuls do odrabiania strat dał Jakub Szumert, a po wsparciu Mazurczaka i Sitnika przewaga wrocławian stopniała do jednego oczka. Śląsk szybko odzyskał kontrolę, korzystając z agresywnych wejść Kulikowskiego i Kirkwooda, a po kolejnych błędach Zastalu znów uciekł na 10 punktów. Trójka Woronieckiego w końcówce pozwoliła złapać kontakt, ale po pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili 28:21.
Śląsk od początku narzucił swoje warunki gry. Gospodarze wykorzystali nerwowy początek zielonogórzan, szybkie faule i straty, obejmując prowadzenie 10:4. W pierwszych minutach dominował pod koszem Djordjević, który zdobywał punkty niemal seryjnie. Po czterech minutach Śląsk miał już 10 punktów przewagi, a Zastal aż cztery przewinienia na koncie. Goście nie pękli jednak pod presją. Impuls do odrabiania strat dał Jakub Szumert, a po wsparciu Mazurczaka i Sitnika przewaga wrocławian stopniała do jednego oczka. Śląsk szybko odzyskał kontrolę, korzystając z agresywnych wejść Kulikowskiego i Kirkwooda, a po kolejnych błędach Zastalu znów uciekł na 10 punktów. Trójka Woronieckiego w końcówce pozwoliła złapać kontakt, ale po pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili 28:21.

Drugą odsłonę otworzyło trafienie z dystansu Kulikowskiego, a przewaga Śląska zaczęła ponownie rosnąć. Zastal długo nie mógł odnaleźć skuteczności zza łuku, co boleśnie uwidaczniało brak Lewisa. Odpowiedzialność za ofensywę wziął na siebie Marcin Woroniecki, który kolejnymi trójkami podtrzymywał zielonogórzan przy grze. Cartier i Mazurczak doprowadzili do zmniejszenia strat do czterech punktów, a Śląsk przez ponad dwie minuty nie potrafił znaleźć drogi do kosza. Mimo statusu faworyta gospodarzy Zastal grał twardo i z ogromnym zaangażowaniem w obronie. Po punktach Cartiera goście doszli rywala na dwa oczka, co zmusiło Ainarsa Bagatskisa do wzięcia przerwy. Po niej trójka Kirkwooda dała Śląskowi chwilowy oddech, ale końcówka należała do zielonogórzan. Najpierw Mazurczak trafił za trzy na wagę remisu, a chwilę później po świetnej akcji Szumerta Zastal objął pierwsze prowadzenie w meczu. Do przerwy goście sensacyjnie prowadzili 43:41.

Po zmianie stron Zastal nie zwolnił tempa. Punkty Andrzeja Mazurczaka otworzyły drugą połowę, ale Śląsk odpowiedział trójkami i odzyskał minimalne prowadzenie. Gra toczyła się kosz za kosz, a zielonogórzanie skutecznie wykorzystywali pick and roll. Trójka Maughmera znów dała im przewagę, jednak seria dynamicznych akcji Djordjevicia, Sanona i Nizioła pozwoliła Śląskowi odskoczyć na 56:52, a chwilę później na osiem punktów. Reakcja trenera Miłoszewskiego była natychmiastowa. Po czasie Zastal wrócił do gry z dużą energią. Punkty Matczaka, Cartiera oraz efektowna trójka Mazurczaka pozwoliły ponownie złapać kontakt. Kolejne trafienie Woronieckiego i rzuty wolne doprowadziły do remisu 64:64. W końcówce kwarty o losach prowadzenia zadecydowały jednak rzuty wolne po faulu Fayne’a, dzięki którym Śląsk schodził na ostatnią przerwę z wynikiem 66:64.

Czwarta kwarta rozpoczęła się po myśli gospodarzy. Pogubiony chwilowo Zastal popełniał błędy pod koszem, a Śląsk bezlitośnie wykorzystywał to punktami z linii rzutów wolnych i otwartymi trójkami, uciekając na 75:66. Obie drużyny szybko osiągnęły limit fauli, a kilkuminutowy przestój w punktowaniu dodatkowo podgrzewał napięcie. Zielonogórzanie mieli problemy ze skutecznością, ale na cztery minuty przed końcem trójka Woronieckiego dała sygnał do ataku. Zryw Zastalu pozwolił zbliżyć się jeszcze na trzy punkty po akcji 2+1 Cartiera, jednak Śląsk zachował więcej spokoju w decydujących momentach. Gospodarze utrzymali prowadzenie do końca i zwyciężyli 90:85, odpierając ambitną próbę niespodzianki ze strony drużyny Arkadiusza Miłoszewskiego.
Pod nieobecność Lewisa liderem Zastalu był Andrzej Mazurczak, który zanotował imponujące double double, zdobywając 22 punkty i 10 zbiórek. 15 oczek dołożył Cartier, a Jakub Szumert zapisał na koncie 14 punktów i 8 zbiórek. Tyle samo punktów zdobył Marcin Woroniecki, trafiając aż cztery razy zza łuku.
Zielonogórzanie zapłacili jednak wysoką cenę za problemy z faulami, straty oraz niską skuteczność rzutów za trzy, trafiając 8 z 24 prób.
Wyniki poszczególnych kwart:
I: 28-21
II: 13-22
III: 25-21
IV: 24-21
2026-01-02 22:25:10
Kategoria: kosz / newsy












PGE Ekstraliga 2025
Orlen Basket Liga 2025/26
III Liga 3 grupa 2025/26
Superliga tenisa stołowego
I liga piłki ręcznej
II liga siatkówki
Liga Futbolu Amerykańskiego
Rejestracja
Głosowanie
Zasady
Wyniki
Kluby uczniowskie
Stowarzyszenia
Kluby sportowe
Związki sportowe
Stadiony
Hale
Pływalnie
Inne
O nas
Nasza historia
Reklama
Kontakt
Komentarze
Wekwemar
2026-01-02 23:42:58Odpowiedź
Mecz był w Hali Orbita a nie Stulecia