Trefl Sopot - Zastal Zielona Góra 84:67 (relacja)
Po słabym meczu koszykarze Zastalu Zielona Góra przegrali z Treflem Sopot 67:84 i poza początkiem spotkania nie potrafili nawiązać wyrównanej walki z rywalami. Debiutujący w barwach Zastalu Pervis Pasco zdobył 9 punktów i wywalczył 3 zbiórki.
Zastal Zielona Góra sprowadzony na ziemię. Tak najkrócej można skomentować pojedynek naszych koszykarzy z Treflem Sopot. Podopieczni Michailo Uvalina tylko w pierwszej kwarcie byli równorzędnym rywalem dla gospodarzy i długimi momentami gry nie przypominali tego zespołu, który pamiętamy chociażby z meczu z Anwilem Włocławek.
Zastal mecz rozpoczął z Filipem Matczakiem w pierwszej piątce, który miał za zadanie zatrzymać Łukasza Wiśniewskiego i trzeba przyznać, że z powierzonego obowiązku wywiązał się bardzo dobrze. Zielonogórzanie mecz rozpoczęli od mocnego uderzenia. Pierwsze 6 punktów dla naszej drużyny zdobył Chanas, następnie swoje punkty dorzucili Hodge oraz Archibeque, dzięki czemu prowadziliśmy już 13:2. Jednak to były tylko miłe złego początki, bo od tej chwili na parkiecie istnieli praktycznie tylko gospodarze. Po czasie na żądanie trenera Muzinieksa gospodarze postawili w obronie strefę, na którą nasi zawodnicy nie mieli odpowiedzi. Trefl jeszcze przed końcem pierwszej kwarty zdołał odrobić starty i wyjść na minimalne jednopunktowe prowadzenie.
Drugą kwartę nasi koszykarze zaczęli od kilku start i niecelnych rzutów, a Trefl błyskawicznie odpowiadał punktami i powoli budował swoją przewagę. Zanim zastalowcy się ocknęli to w 16 minucie przegrywali już 25:34. Taka przewaga utrzymała się również na koniec pierwszej połowy.

Trefl Sopot po raz kolejny znalazł sposób na Zastal
Po przerwie gra Zastalu nie odmieniła się na lepsze, a co więcej była jeszcze gorsza. Zanim kibice zdążyli dobrze zająć miejsca w Ergo Arenie to sopocianie zdobyli 8 punktów z rzędu i prowadzili 50:33. Zielonogórzanie podejmowali złe decyzje w ataku, słabiej bronili i brakowało im koncepcji na grę. Trefl jako doświadczony zespół z klasowymi zawodnikami jeszcze podkręcił tempo, a w zdobywaniu punktów brylował Filip Dylewicz, który akcje kończył zarówno wsadami jak i rzutami z półdystansu i dystansu. Schodząc z parkietu po 30 minutach gry Zastal przegrywał 49:69 i stało się jasne, że o zwycięstwie w tym meczu trzeba zapomnieć. W ostatnich 10 minutach gry wreszcie mieliśmy namiastkę walecznego i zadziornego Zastalu. Agresywniejsza obrona, szybsza gra w ataku pozwoliły zielonogórzanom w 35 minucie zniwelować straty do 14 punktów. Ostatnie minuty toczyły się już jednak w "towarzyskim" stylu i mecz zakończył się wyraźnym zwycięstwem Trefla Sopot 84:67.
Zastal mecz rozpoczął z Filipem Matczakiem w pierwszej piątce, który miał za zadanie zatrzymać Łukasza Wiśniewskiego i trzeba przyznać, że z powierzonego obowiązku wywiązał się bardzo dobrze. Zielonogórzanie mecz rozpoczęli od mocnego uderzenia. Pierwsze 6 punktów dla naszej drużyny zdobył Chanas, następnie swoje punkty dorzucili Hodge oraz Archibeque, dzięki czemu prowadziliśmy już 13:2. Jednak to były tylko miłe złego początki, bo od tej chwili na parkiecie istnieli praktycznie tylko gospodarze. Po czasie na żądanie trenera Muzinieksa gospodarze postawili w obronie strefę, na którą nasi zawodnicy nie mieli odpowiedzi. Trefl jeszcze przed końcem pierwszej kwarty zdołał odrobić starty i wyjść na minimalne jednopunktowe prowadzenie.
Drugą kwartę nasi koszykarze zaczęli od kilku start i niecelnych rzutów, a Trefl błyskawicznie odpowiadał punktami i powoli budował swoją przewagę. Zanim zastalowcy się ocknęli to w 16 minucie przegrywali już 25:34. Taka przewaga utrzymała się również na koniec pierwszej połowy.

Trefl Sopot po raz kolejny znalazł sposób na Zastal
Po przerwie gra Zastalu nie odmieniła się na lepsze, a co więcej była jeszcze gorsza. Zanim kibice zdążyli dobrze zająć miejsca w Ergo Arenie to sopocianie zdobyli 8 punktów z rzędu i prowadzili 50:33. Zielonogórzanie podejmowali złe decyzje w ataku, słabiej bronili i brakowało im koncepcji na grę. Trefl jako doświadczony zespół z klasowymi zawodnikami jeszcze podkręcił tempo, a w zdobywaniu punktów brylował Filip Dylewicz, który akcje kończył zarówno wsadami jak i rzutami z półdystansu i dystansu. Schodząc z parkietu po 30 minutach gry Zastal przegrywał 49:69 i stało się jasne, że o zwycięstwie w tym meczu trzeba zapomnieć. W ostatnich 10 minutach gry wreszcie mieliśmy namiastkę walecznego i zadziornego Zastalu. Agresywniejsza obrona, szybsza gra w ataku pozwoliły zielonogórzanom w 35 minucie zniwelować straty do 14 punktów. Ostatnie minuty toczyły się już jednak w "towarzyskim" stylu i mecz zakończył się wyraźnym zwycięstwem Trefla Sopot 84:67.
Punkty zdobyli:
Trefl - 84 pkt.
Dylewicz 22
Turek 17
Koszarek 13
Wiśniewski 12
Stefański 10
Waczyński 9
Mallett 1
Cummings 0
Szymkiewicz 0
Zastal - 67 pkt.
Hodge 13
Flieger 10
Archibeque 10
Pasco 9
Chanas 9
Stelmach 8
Mirkovic 8
Matczak 0
Dłoniak 0
Sroka 0
Przebieg meczu:
I 20:19
II 22:14
III 27:16
IV 15:18
2012-01-24 20:53:25
Kategoria: kosz / newsy












PGE Ekstraliga 2025
Orlen Basket Liga 2025/26
III Liga 3 grupa 2025/26
Superliga tenisa stołowego
I liga piłki ręcznej
II liga siatkówki
Liga Futbolu Amerykańskiego
Rejestracja
Głosowanie
Zasady
Wyniki
Kluby uczniowskie
Stowarzyszenia
Kluby sportowe
Związki sportowe
Stadiony
Hale
Pływalnie
Inne
O nas
Nasza historia
Reklama
Kontakt